Czarodzielnica

Core Shamanism

16
Apr 2008
Moc szamana 3
Jesteś w dziale: Szamanizm. Wpis napisany przez admin. |

Szaman, aby prowadzić swoją duchową działalność, musiał posiadać moc. Tą moc dziedziczył po przodkach lub poprzez inicjację od bogów lub swojego nauczyciela szamana. Posiadanie mocy przedstawiał znak, rodło, symbol, a później herb.

Taka scentralizowana moc, ześrodkowana przedstawiana była czasami jako koło.

Szaman, który utracił Moc, lub taki, który dopiero chciał pozyskać moc, musiał udać się w daleką niebezpieczną podróż, w podróż Poza Śodek- na skraj- symbolizujący ziemię obcą, wrogą, wymagającą podbicia.

W micie założycielskim herbu Szaława bohaterski przodek imieniem Halko po moc udaje się w daleką podróż na obczyznę aż do Konstantynopola, skąd wraca chrześcijaninem (źródło- Wojciech Jóźwiak www.taraka.pl). Daleka kraina zamieszkana przez obcych to kolejny symbol, być może zaświatów, krainy dusz, przodków i zmarłych…

Zdumiewające (jak dalej pisze W. Jóźwiak), że ta chrześcijańska misja, o której opowiada legenda, zastąpiła w schemacie mitu odnowienie rodzimej, pogańskiej religii! Zresztą jest nader prawdopodobne, że wiele grup słowiańskich przyjmowało chrześcijaństwo z intencją umocnienia i odnowienia własnych wierzeń, a uprzednio istniejące przekonanie, iż prawdziwą moc uzyskać można od obcych i z dalekich krajów (jakby z anakumeny, z zaświatów), ów zamiar im potwierdzało. Chrześcijaństwo do roli odnowy rodzimej wiary nadawało się też z tej racji, iż w samym swym rdzeniu zawiera mit o bosko-ludzkim bohaterze, który poprzez próg znojnej śmierci udaje się w zaświaty, skąd wraca znów żywy i z odnowionym przymierzem między ludźmi a boskością. Słowiańscy poganie znajdywali w chrześcijaństwie ideę znaną im z własnej rodzimej religii, lecz podaną z większym dramatyzmem i dającą wyznawcom sposoby osobistego uczestniczenia w tym micie.

Legenda Szaławy powiada, że Halko wróciwszy z Carogrodu chrześcijaninem, stoczył w rodzinnym grodzie walkę z trzema wrogimi jemu i nowej wierze groźnymi krajanami (trzema, gdyż w herbie trzy krzyżodrzewy), którym ściął głowy (jak w legendzie Zerwikaptura- kolejny archaiczny wątek), które złożył na misie, gdzie one mocą nowej wiary zostały wraz z resztą ciał cudownie wskrzeszone. Legenda ta skłania do pewnej dygresji: czy czasem nie było tak, że chrześcijaństwo, jeszcze zanim zostało oficjalnie przyjęte przez książąt jak Mieszko lub Włodzimierz, szerzyło się oddolnie i nie przez regularne misje słane z Rzymu lub Carogrodu (misje Cyryla lub Wojciecha), lecz za sprawą opowiadaczy-bajarzy, którzy włączali do swego repertuaru “klechdy” z życia Jezusa, Jana Chrzciciela, Eliasza Gromowładnego, św. Jerzego Smokobójcy, św. Krzysztofa Psiogłowca, a może i z dziejów celtyckiego Graal. Szłoby im to tym łatwiej, że chrześcijaństwo nie odbiegło daleko od innych neolitycznych religii i raczej jest podsumowaniem plemiennych, słowiańskich wierzeń niż ich zaprzeczeniem.


Możesz poprzez kanał RSS 2.0 śledzić wszystkie komentarze. Pozostwa swój wpis.

Napisz komentarz








Podgląd komentarza: